Wiem, wiem, to temat wyjatkowo wyklepany. Przepraszam ze
znowu o tym. Wielu westchnie "znowu nastepny kociarz o kocim
zarciu!". Wybaczcie.
Jest wiele roznych pogladow na temat karmienia kotow, chyba
mniej wiecej tyle ile jest ich wlascicieli. Jedni mowia: puszki be,
inni puszki sa ok. Jedni mowia ze miesko surowe jest ok, inni ze
wylacznie gotowane. Ze
ryby to zbyt ubogie. Ze trzeba dawac
blonnik. Ze nie wolno bialek, ze mleko tak a inni ze mleko
absolutnie nie. OK, to w sumie zalezy od tego co kot lubi, bo
wiadomo ze jak nie lubi to gotow zdechnac z glodu obok pelnej
miski. Ale ja nie o tym.
Wyczerpal mi sie koncept w kwestii karmienia Rumcajsa. Mamy
go niecaly miesiac i wyprobowywalismy na nim rozne jedzenie
zeby sie przekonac co lubi. No wiec lubi tak:
1. Gotowana watrobka drobiowa - to jest najlepsze
2. Puszka Whiskas z tunczykiem - ujdzie
I to by w zasadzie bylo na tyle. Zje odrobine swiezego mieska,
ryby, czasem sie skusi na polizanie innych puszek, ignoruje
produkty po dodaniu np. marchewki lub platkow owsianych. Aha, i
pije czasem mleko w malych ilosciach. Inne rzeczy sa absolutnie
niejadalne i kwitowane wymownym spojrzeniem pod tytulem "sam
sobie to zjedz...".
PYTANIE: Czy dieta watrobkowo-whiskasowa wystarczy?
Domyslam sie ze nie. Nie zawiera wielu skladnikow potrzebnych
kotu dla zdrowia. Wszelkie proby namowienia kota na bardziej
urozmaicone jedzenie spelzaja na niczym. Rumcajs glodowal caly
dzien nad miska z zarciem dopoki nie dostal swojej ukochanej
watrobki. Co na to specjalisci od kotow? Czy probowac dawac
kotu inne jedzenie (w koncu to tez kosztuje, szkoda tak wyrzucac,
chociaz korzystaja na tym smietnikowce), czy niech laduje ta
watrobke jak lubi, az mu sie obrzydzi? Z gory uprzedzam ze
dodanie czegokolwiek do watrobki czyni ja niejadalna.
Pozdrawiam wszystkie ogony i czekam na opinie (moze byc na
ad...@sirius.fcsd.gliwice.pl).
Jaad.
--
Archiwum grupy http://niusy.onet.pl/pl.rec.zwierzaki